Transfer Lucasa Silvy do Realu Madryt budził sporo wątpliwości. Królewscy dysponowali bowiem silnym środkiem pola i zakontraktowanie Brazylijczyka niosło ze sobą wiele kontrowersji. Wystarczyło, aby 22-letni zawodnik rozegrał dwa pełne spotkania dla zespołu Carlo Ancelottiego, aby przekonać się jak wielkim bogactwem taktycznym okazał się jego transfer.

Silva zadebiutował w podstawowym składzie Realu podczas meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów z Schalke w Gelsnkirchen, gdzie zaprezentował się z dobrej strony. Dobry występ Brazylijczyka zaowocował występem od pierwszych minut w spotkaniu ligowym z Elche, gdzie należał do najlepszych na boisku. Wszystko to sprawiło, że wartość rynkowa zawodnika w zaledwie miesiąc po transferze do Realu wzrosła z 12 do 13 milionów euro.

W związku z kontuzją Luki Modricia, podpisanie kontraktu z Lucasem Silvą było jak powie świeżego powietrza w środku pola zespołu z Madrytu. Kroos potrzebował u swojego boku zawodnika, który pomógłby mu w defensywie i zaangażował się w grę ofensywną, kiedy nadejdzie taka potrzeba.

Chociaż powszechnie panuje przekonanie, że zimowe transfery okazują się wielkim niewypałem, Silva jak na razie wydaje sie zaprzeczać tej teorii.