Brytyjskie media wielokrotnie informowały o zainteresowaniu Manchesteru United osobą napastnika Realu Madryt, Cristiano Ronaldo. Czerwone Diabły bardzo chciałyby doprowadzić do powrotu swojej byłej gwiazdy na Old Trafford, a badania brytyjskiej firmy doradczej Audere Solutions wykazały, że takie rozwiązanie byłoby korzystne dla wszystkich stron.

Jeżeli Manchester faktycznie zdecydowałby się na zaoferowanie ponad 100 milionów za transfer Portugalczyka, (Królewscy zapłacili Anglikom przed sześcioma laty 94 miliony), to obie strony zyskałyby na takim ruchu. W jaki sposób? Dewaluacja euro wobec funta w ciągu ostatnich sześciu lat.

W 2009 roku jedno euro odpowiadało 0,85 funta, podczas gdy aktualnie przelicznik ten wynosi 0,74 funta. Jeżeli więc Manchester zdecydowałby się na wyłożenie 80 milionów funtów na Cristiano Ronaldo (tyle samo, ile Real zapłacił za Portugalczyka), to hiszpański zespół otrzymałby w takich okolicznościach 108,8 miliona euro, czyli o 14,8 miliona więcej niż zapłacił za niego sześć lat temu. Warto też wziąć pod uwagę fakt, że Cristiano Ronaldo ma teraz 30 lat i prawdopodobnie najlepsze lata kariery za sobą.

Nawet jeśli Real Madryt obniżyłby swoje oczekiwania finansowe do 74,8 miliona funtów (101 mln euro), to obie drużyny mogłyby dalej cieszyć się z obustronnych korzyści. Manchester United zapłaciłby za Ronaldo 5,2 miliona funtów mniej w porównaniu do ceny za jaką w 2009 roku sprzedał go do Madrytu. Real Madryt z kolei otrzymałby o 7 milionów więcej niż zainwestował przed sześcioma laty.

Kierując się kategoriami ekonomicznymi, sprzedaż Ronaldo w letnim okienku transferowym mogłaby być korzystna dla wszystkich stron.

Realnie rzecz biorąc wydaje się jednak mało prawdopodobne, aby prezydent Florentino Perez zdecydował się sprzedać najlepszego piłkarza świata nawet za bardzo wysoką kwotę. Real Madryt nie ma problemów gospodarczych, więc sprzedaż Portugalczyka nie ma najmniejszego sensu.