James Rodriguez jest zadowolony z rozwoju swojej kariery. W rozmowie z Four Four Two, reprezentant Kolumbii opowiedział o początkach swojej kariery oraz o przejściu do Realu Madryt.

Four Four Two: Czy to prawda, że ojczym odegrał kluczową rolę w Twojej karierze?

James Rodriguez: – Tak, on odegrał kluczową rolę w mojej karierze. Zabrał mnie do szkółki piłkarskiej, gdy miałem sześć lat. Zobaczył, że ma talent do gry w piłkę nożną na najwyższym poziomie.

Jak wyglądał Twój pierwszy trening?

– Na koniec treningu, trener powiedział mi, że nie jestem wystarczająco dobry. Kilka lat później grałem przeciwko jego drużynie i nie mógł uwierzyć, że nie zatrzymał mnie w zespole. Mówił do mojego ojczyma, że chce dać mi kolejną szansę, na co mój ojczym odpowiedział: – Miałeś już szansę.

Masz dopiero 23 lata i wiele rzeczy za sobą, wiele przeprowadzek.

– Niektóre z tych rzeczy, które wydarzył się w moim życiu były moim marzeniem. Ale to fakt. Wszystko poszło bardzo szybko. Podczas Mistrzostw Świata chciałem po prostu dać z siebie wszystko. To, co nastąpiło później było niesamowite.

Zostałeś nowym Galaktycznym.

– Myślę, że słowo Galaktycznym jest trochę przesadzone. W lecie dołączyli także Kroos i Keylor. My tylko wykonujemy swoją pracę, starając się grać dobrze. Chcemy utrzymać ten poziom. Ten zespół może tworzyć historię, będąc pierwszym, który obroni puchar Ligi Mistrzów.

W Realu zacząłeś grać na nowej dla siebie pozycji.

– Fakt, w Realu gram na nieco innej pozycji niż miało to miejsce do tej pory. Taktycznie wiele się nauczyłem od trenera Ancelottiego.

Nie odczuwasz presji z powodu gry w Realu?

– Piłka nożna stwarza presje. To normalne. Zawsze jestem zdenerwowany przed meczem, ale staram się podejść do każdego meczu z wiarą w siebie, aby skupić się na swoim stylu gry, nawet w Realu.

To prawda, że studiowałeś inżynierię informatyczną?

– Musiałam przerwać naukę, ponieważ ciężko było ją pogodzić z treningami w tym samym czasie, a także aby znaleźć czas dla rodziny. Zawsze uwielbiałem komputery i ogólnie lubiłem się uczyć. Ponadto, mam możliwość kontynuowania studiów, kiedy zakończę karierę.

Czujesz się w Madrycie jak w domu?

– To niewiarygodne, ilu Kolumbijczyków mieszka w Madrycie. Gdy idę ulicą ludzie zatrzymują mnie i mówią: Jestem z Twojego kraju i komplementują mnie. Staram się podziękować każdemu z nich, bo bez nich nie byłoby mnie tutaj. 

Czy życie piłkarza jest stresujące?

– Bycie piłkarzem jest czymś niezwykłym. Ludzie mogą iść w nocy do baru lub restauracji, ale dla piłkarzy jest to wręcz zakazane. Zawsze musimy być wyczuleni na wszystko co dzieje się w naszym życiu osobistym. Zawsze jest się na oku dziennikarzy i opinii publicznej.

Jak wyglądają Twoje relacje z żoną, jak spędzacie wolny czas?

– Jesteśmy bardzo roztańczeni. Zawsze, gdy słuchamy muzyki w domu, rwiemy się do tańca, zwłaszcza jeśli odwiedzą nas przyjaciele. Ważne jest, aby umieć odciąć się od codzienności. To najlepszy sposób na relaks.

To prawda, że chciałeś być bokserem?

– Żartujesz? Znamy niewiele gorszych rzeczy.