W ostatnim czasie na stronie internetowej francuskiego El Pais pojawił się dość krytyczny felieton autorstwa Johna Carlin dotyczący osoby Jose Mourinho. Zapraszam do przeczytania przetłumaczonej wersji tekstu oraz dyskusji w komentarzach (obrony naszego trenera?).
Menedżer Realu powinien mieć cały świat u swoich stóp, lecz jego niedojrzałość i nietolerancja powodują, że może mieć wrogów nawet wśród swoich wielbicieli. Co się dzieje w głowie Jose Mourinho?
Pomijając sukces sportowy z Realem Madryt, prawdziwym osiągnięciem Jose Mourinho jest to, że w ciągu dwóch lat stał się najbardziej kontrowersyjną postacią w kraju. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że jest w tej kategorii niekwestionowanym liderem od czasow generała Franco.
Jak to możliwe? Wcześniej spędził bardzo udane cztery lata w Londynie jako trener Chelsea, co sam przyznał opuszczając Stamford Bridge. - Jedynym problemem podczas pobytu w Londynie był epizod z moim psem.
Incydent z psem w nocy miał swoje inne oblicze, mimo tego, że Mourinho znalazł się w areszcie to pokazał swoją ludzką twarz, inną niż ta, którą obecnie prezentuje. Według mediów otrzymał burzliwy telefon od swojej żony podczas jednej z ceremonii wręczania nagród. Dwóch policjantów w jego domu chciało zabrać Yorksire teriera należącego do rodziny.
Mourinho natychmiast wrócił do domu i zabrał psa z rąk oficerów. Po całym zdarzeniu udało mu się ukryć pieska i nikt nie wie do dziś gdzie się znajduje. Później Scotland Yard potwierdził, że Mourinho został aresztowany i zawieziony na pobliski komisariat policji. Jak się okazało, powodem do zabrania psa miały być niewykonane rutynowe badania weterynaryjne po przyjeździe do Wielkiej Brytanii. Nic dziwnego, że po całym wydarzeniu Mourinho stał się bohaterem narodowym nie tylko dla miłośników zwierząt. Gdyby zdarzenie miało miejsce w Hiszpanii,kraju Mourinhistas - słowo, które zostało utworzone w języku hiszpańskim, by opisać zwolenników trenera - jego fani wyciągneliby podobne wnioski jak Brytyjczycy.
Oczywiście nie ma innej interpretacji jego działania. Bez wątpienia ta część Hiszpanii, która go nienawidzi powiedziałaby: - Mourinho uważa, że jest ponad prawem, a jego trenerski międzynarodowy sukces uprawnia go do robienia co mu się żywnie podoba.
Nie ma wątpliwości, że odniósł wiele sukcesów i ma powody aby być z siebie zadowolonym. Poprzez swoje osiągnięcia trenerskie zmniejsza frustrację wynikającą z niezbyt bogatej kariery profesjonalnego piłkarza. W ciągu niespełna 12 lat zdobył dwa razy Ligę Mistrzów, pierwszy raz dość spektakularnie z Porto w 2004 roku, a za drugim razem z Interem Mediolan w 2010 po pokonaniu potężnej Barcelony w półfinale. Po razie wygrał ligę portugalską oraz włoską, a angielską Premier League dwa razy. Do swojej kolekcji może dołożyć Puchar Króla, który wygrał z Realem Madryt i jest na najlepszej drodze, by z tą drużyną wygrać Primera Division, gdyż ma aż 7 punktów przewagi nad drugą Barceloną. Kiedy prezydent Królewskich Florentino Perez twierdził, że Mou jest najlepszy na świecie, nie wiele osób temu zaprzeczyło. Nic dziwnego, że Perez dał Portugalczykowi wolną rękę, gdy ten zaczynał pracę w klubie. Warto dodać, że żaden jego poprzednik nie miał aż tyle wolnej przestrzeni do działania.
Odkładając jego dziesięciomilionową pensję, Mourinho powinien być najpopularniejszym człowiekiem w kraju. Jednak ma tendencje do utrudniania sobie życia, być może cierpi na kompleks Jekyll'a i Hyde'a. W domu nikt nie kwestionuje, że jest kochającym, szczęśliwym ojcem i mężem, lecz jego publiczny wizerunek jest zgoła odmienny. Uważa się go za człowieka ciągle złego, paranoicznie szukającego wrogów na każdym froncie. Sam powiedział, że ma wielu wrogów, którzy w dużej mierze biorą się: z jego wypowiedzi, języka ciała, które są stworzone do generowania wrogości wśród jak największej liczby osób jak to możliwe. I w dużej mierze wielu jego zwolenników kocha go właśnie za to. Można go kochać lub nienawidzić, jeśli go kochasz, to prawie na pewno jesteś prawdziwym fanem Realu Madryt.
Ale... obecnie da się odczuć coraz większą niechęć do jego osoby wśród kibiców Realu. 22 stycznia można było usłyszeć gwizdy w jego kierunku z niektórych sektorów Bernabeu, pomimo wysokiego wyniku w spotkaniu z Athleticiem Bilbao (4:1).
Powód? Barcelona pokonała Real 2:1 w pierwszym, środowym pojedynku cwierćfinału Pucharu Króla, pozostawiając Królewskim niewielkie szanse na awans do półfinału. Mourinho jednak wciąż może poprowadzić zespół do zwycięstwa w Champions League, również jest na najlepszej drodze do wygrania ligi. Real nie pokonał Barcelony w ciągu ostatnich 8 spotkań, a wygrał tylko jedno w ostatnich 10.
Nigdy nie należy zapominać, że Mourinho został zatrudniony by obalić z piedestału Barcelonę, która siedzi na szczycie odkąd przejął ją Pep Guardiola w 2008 roku. Złośc fanów nie była tylko podyktowana porażką z Barcą i odpadnięciem z pucharu. Pierwszy mecz był bardzo nieczysty, głównie z powodu niepotrzebnych fauli i brutalnej gry z obu stron. Jednak prym w tym wiódł Pepe, a najbardziej rzuciło się w oczy jego spięcie z Messim.
Madrycka prasa sportowa, która ceni sobie wyżej długoterminowe interesy Realu ponad jego trenerów - którzy mimo wszystko przychodzą i odchodzą - tym razem
skrytykowała taktykę Mourinho. Dziennik Marca w dzień meczu z Bilbao na pierwszej stronie opublikował słowo w słowo rozmowę pomiędzy zawodnikami a trenerem, która odbyła się podczas treningu po klęsce z Barceloną, co tylko podkreśliło niby panujące napięcie pomiędzy zawodnikami a trenerem. Podsumowując, Marca chce podkreślić, że zespół czuje, iż nigdy sam nie był na tak wysokim szczeblu. Mourinho nie w pełni rozumie co się dzieje podczas gry i nie zawsze jest możliwa realizacja jego założeń. W innych gazetach komentatorzy sugerowali, że gdyby przyszło wybierać pomiędzy trenerem a zawodnikami, to nadszedł by czas rozstania z Mourinho.
Mourinho jest używany do wytwarzania kontrowesji, ale jego atutem była zawsze umiejętność porozumienia się w szatni z zawodnikami. Teraz nastąpiła fala opinii, że Mourinho nie jest człowiekiem na dłuższe zadania, a jego podejście "oni wszyscy nas nienawidzą" jest nienajlepsze.
Nie ma wątpliwości, podstawowym problemem Mourinho jest obsesja na punkcie zwycięstwa z Barceloną. Pierwsze objawienie Mr Hyde w osobie Mourinho miało miejsce podczas jego pierwszego spotkania z Guardiolą w roli trenera Realu, kiedy to Barcelona wygrała 5:0.
W tym czasie Portugalczyk nie uciekał od złośliwych uwag pod adresem swojego poprzednika kiedy ten obejmował Malagę - Manuela Pellegriniego. - Nigdy nie będzie pracować dla takiego klubu jak ten - powiedział Mourinho na konferencji prasowej, jednocześnie zrażając do siebie całe miasto słynące ze wspierania Królewskich. Potem nadszedł czas na wojnę na słowa z Manuelem Preciado przed meczem z Sportingiem Gijon, którą były szkoleniowiec z Gijon wygrał nazywając Mourinho "kanalią" po tym jak oskarżył jego drużynę o podkładanie się Barcelonie. W okresie kwietniowego cyklu z El Classico Gijon podarował The Special One pierwszą domową porażkę w lidze od 150 spotkań. Co gorsza w tamtym momencie nie było żadnej chemii pomiędzy trenerem a dyrektorem Jorge Valdano - byłm piłkarzem i trenerem Realu, prawdopodobnie z tego powodu Valdano został zwolniony z klubu na początku 2011 roku.
Potem pojawiły się publiczne napady złości, bardzo publiczne napady. Konferencje prasowe Realu z Mou wyglądały bardziej jak sesje u psychoanalityka, podczas których trener chciał pokonywać problemy, obwiniając za nie cały świat, sędziów lub przeciwników. Kierując się jego ego, można dostrzec, że jest coraz bardziej ślepy na to, że sędziowe popełniają błędy również na korzyść Blancos.
Jego powatarzające się "Dlaczego? Dlaczego? Dlaczego?" na konferencji prasowej po porażce z Barceloną w półfinale Ligi Mistrzów w ubiegłym roku przejdzie do historii, egzystencjalne sportowe pytanie godne Camusa lub Sartre'a, wrzask przeciwko obojętności świata czy może Abrahama wołającego do pozornie pozbawionego emocji Boga?
Od tamtego czasu szatnia jest ofiarą przecieków, nigdy nie zaprzeczał czemuś w rodzaju walki pomiędzy hiszpańskimi i niehiszpańskimi zawodnikami w zespole, nie
zakazywał piłkarzom anty-sędziowskich zachowań, nie pozwalał uznawać wyższości rywala. Kiedy Iker Casillas wezwał Xaviego Hernandeza, kolegę z drużyny nardowej do uspokojenia sytuacji pomiędzy obiema stronami, Mourinho
ukarał go, umieszczając go w następnym meczu na ławce rezerwowych.
W skrócie rzecz ujmując, Mourinho sprawia wrażenie osoby wierzącej w spisek sędziów, rywali, mediów i niektórych zawodników nawet ze swojej drużyny.
Przyciśnięty ze wszystkich stron, nie będzie w stanie wytłumaczyć (nigdy nie przeprosił) swój chuligański wyczyn, podczas jednego ze spotkań z Barceloną, gdy asystentowi Guardioli Tito Vilanovie wetknął palec do oka, mimo tego, że nie został sprowokowany żadnym atakiem wręcz.
Takie wybryki są coraz bardziej widoczne, są tylko polem do popisu dla jego krytyków, którzy wskazują głównie na strategię defensywną z pierwszego z dwóch ostatnich spotkań z Barceloną, które głównie zostanie zapamiętane z powodu skandalicznego zachowania Pepe. W następstwie tego Mourinho miał powiedziedzieć coś o chęci opuszczenia klubu. Skłoniło to redaktora naczelnego dziennika "As" - Alfredo Relano do porównania Mourinho z kapitanem włoskiego statku wycieczkowego uciekającym z tonącego okrętu u wybrzeży Włoch.
Wyjaśnieniem rosnącej wrogości wobec Mourinho jest fakt, iż łączy w sobie dwie bardzo atrakcyjne cechy: dzieciącą niedojrzałość i lojalność godną wojskowego dyktatora. Taka przynajmniej była opinia jednej z postaci hiszpańskiego futbolu w zeszłym tygodniu. Ta sama osoba dodała, że cechą określającą jego charekter jest
lekceważenie drugiej osoby, zwłaszcza, że jego sukcesy mają mu pozwolić na spojrzenie sobie w twarz w lustrze i potwierdzenie własnych osiągnięć. Piłka nożna jest na etapie, który sam wydzieli: nie daje żadnych wskazówek jeśli chodzi o miłość do gry, równie dobrze to mogłoby się udać w baseballu, bankowości czy polityce.
Jak to częstwo bywa w przypadku trudnej młodzieży i dyktatorów, publiczny wizerunek Mou (nikt na prawdę nie wie jaki on jest prywatnie wśród rodziny i przyjaciół) zdradza absolutny brak inteligencji emocjonalnej. Każdy popełnia błędy, a obrażanie ludzi wokół nas jest bez znaczenia, co odsłania naszą niepewność i próżność w danym temacie. Uświadamiając sobie nasze błędy lub gdy ktoś je nam wskazuje większość z nas widzi ich zasadność i stara się to zmienić, a przynajmniej obiecujemy poprawę. Mourinho tego nie robi, podstawia nogę raz po raz, robiąc z siebie głupka lub obrażając ludzi, wiedząc o tym i nie przepraszając. Nie widzi potrzeby zmiany swojego zachowania, nie ma nikogo kto może mu udzielić nagany, dlatego nadal się zachowuje jak rozkapryszony nastolatek. Sukces pomógł mu w uzyskaniu poparcia grupy Ultras Sur - krypro-faszystowskiej bojówki, która go oklaskiwała, gdy wkładał palec do oka Vilanovy, która go dopingowała wtedy, gdy inni go wygwizdywali.
Mourinho nie chce sobie pomóc. Natychmiast po remisie w rewanżowym meczu z Barceloną, w meczu który Real powinien wygrać, bo był lepszy, wyszedł z niego Mr Hyde. Jak trener opuszczał Camp Nou, czekał na sędziego na parkingu, by mu powiedzieć co sądzi o jego pracy.
Co ciekawe, ten mecz może być punktem zwrotnym dla Portugalczyka, może pozwolić mu zabliźnić rany po bolesnej przegranej 5:0 z Barceloną. Być może, gdy uda mu się wygrać La Ligę i Ligę Mistrzów, będzie dalej wprowadzał zespół na wyższy poziom.
Ale pozostaje jedna niewiadoma. Czy dla Realu Madryt i jego fanów kolejne trofea i zwycięstwa z Barceloną są więcej warte niż wpływ jaki wywiera na młodzież, zły wizerunek klubu, którzy tworzy - nawet jeśli kocha swojego psa?
