Tysiące kierowców w całej Polsce zastanawia się nad codziennymi wahaniami ceny benzyny. Ja natomiast, jako fan Realu Madryt, popadam w refleksje, ale dotyczące ceny Karima Benzemy, którego pozwoliłem sobie nazwać w tytule „Benzyną”.
Myślę, że ta metafora nie jest daleka od rzeczywistości, gdyż Karim to bardzo wybuchowy zawodnik. Potrafi rozpędzić się do prędkości zbliżonej najnowszemu Peugeotowi (jako że obaj pochodzą z Francji), a i często popisuje się prawdziwymi petardami, nękając bramkarzy rywali. Z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że płonie w nim ogromna ambicja, aczkolwiek żeby nie wyjść na piromana, porzucę wątek ognia.
Ostatnimi czasy, jakoś wyjątkowo masowo, spotkałem się z nieprzychylnymi opiniami dotyczącymi Benzemy. Jeśli już jakaś była pozytywna, to było to wyłącznie stwierdzenie, że Karim przeplata fatalne spotkania, z względnie bardzo dobrymi. Zaobserwowałem także, iż istnieją fani Blancos, którzy wcale nie byli zadowoleni z zakupienia francuskiego napastnika. Przyznam, że zszokowały mnie te opinie. Skoro były zawodnik Olimpique nie sprawdził się w Madrycie, to faktycznie cena „Benzyny” powinna spaść. Ku uciesze wszystkich kierowców i ku utrapieniu włodarzy Realu.
Jako frustrat, który ma problemy ze zdaniem prawa jazdy, narażę się teraz na lawinę krytyki ze strony kierowców i kibiców, aczkolwiek zaapeluję niczym nasz były prezydent: „Nie idźmy tą drogą!”. Nie chciałbym, aby cena „Benzyny” spadła, a wręcz spekuluję, że z każdym meczem regularnie wzrasta. Mający algierskie korzenie (niczym słynny Zidane) Benzema ma na swoim koncie dopiero 23 spotkania w barwach Realu. Nie jest to jeszcze dużo, ale liczba 7 bramek w lidze nie prezentuje się wcale najgorzej. Tym bardziej, że Benzinho jest trzecim, co do najskuteczniejszych snajperów Merengues w tym sezonie.
Zacznę od początku, mimo że to już czwarty akapit. Sądzę, iż transfer Karima był potrzebny madryckiemu zespołowi. Klub opuścił Huntelaar, który już tylko traci na swej skuteczności. Ruud i Raul mają już swoje lata i warto było zawczasu o tym pomyśleć. Skończyło się tak, że Van Nistelrooy wylądował w HSV, a Raul jest cieniem samego siebie. Po to właśnie sprowadzono Francuza. Pochopny transfer jakiegoś młodziana mógłby się zakończyć dla Realu tragicznie, natomiast inwestycja w Benzemę była bardzo rozsądna. 35 milionów euro nie jest małą sumką, ale zapłacić tyle za 23-letniego piłkarza, który ciągle się rozwija, a już teraz potrafi pokazać kawał dobrego futbolu, to chyba żadna rozpusta, tym bardziej, że Karim wkracza powoli do grona najlepszych napastników świata.
Teraz, co do samej formy piłkarza. Narzeka się, że nie osiągnął jeszcze takiej dyspozycji, jak w Lyonie – dajmy mu jeszcze trochę czasu na aklimatyzację. Wiem, że otrzymał już w związku z tym pół roku, ale nie jest tragicznie. Pokonywał już bramkarzy Xerez, Almerii, Realu Saragossa, a także Tenerife i Deportivo La Coruna (i to dwukrotnie). Poza tym, zauważyłem ostatnio w jego grze bardzo pozytywny aspekt. Nie chodzi tu o szybkość, ambicję, technikę, czy siłę, które dostrzegałem już dawniej, a o zgranie z innymi pomocnikami Blancos. Chodzi mi szczególnie o Kakę i Gutiego. Nie mam na myśli tylko tej ekwilibrystycznej bramki, po podaniu Gutiego piętką, ale o ogół. Bardzo cieszy mnie ten fakt, oby tak dalej i oby cały zespół brał przykład ze zgrania tych panów.
Od momentu, kiedy Karim strzelał bramki, jak na zawołanie w drużynie 16-latków Olimpique, jego cena wzrasta niemal tak regularnie, jak cena paliwa. Odstępne za Benzemę wynosiło latem 35 milionów euro, a sądzę że tego lata będzie to jeszcze większa suma. Nazywając Karima hiszpańską Gasoliną, spekuluję także, iż Perez nie sprzeda go tak szybko, a za kilka lat nasz napastnik będzie tak wielkim fachowcem, jak swego czasu jego idol, czyli Ronaldo. Wyznam szczerze, że w ProEvolutionSoccer pod moją batutą (tudzież padem), Benzema strzelił już nawet trzy bramki z przewrotki, więc teraz czekam tylko na odzwierciedlenie tego wyczynu w rzeczywistości.
Biada wam krytycy Karima Benzemy i bada wam skąpi kierowcy! Gasolina jest na najlepszej drodze, aby osiągnąć szczyt kariery, jako najlepszy napastnik, a jego cena z każdą chwilą wzrasta. Poczekajmy jeszcze trochę, a mam nadzieję, że reprezentant Francji pokaże jeszcze na co go stać. Za kilka lat duet Benzema-Higuain może kosztować więcej niż Messi, Cristiano Ronaldo i Rooney razem wzięci! Albo choć tyle co sam Cristiano (sic)… Doceńmy to, co mamy i czego potrzebujemy, bo gole Benzemy z pewnością jeszcze nam się w przyszłości przydadzą.
Patryk Sakowicz