Notice: Undefined offset: 8192 in /home/losblanc/www/system/_header.inc.php on line 24
LosBlancos.pl - Real Madryt online » A-czy-ty-myslisz-ze-to-taka-prosta-sprawa-zlapac-w-siatke-silnego-zwinnego-Murzyna-18
FB
 
Login: Hasło:
Załóż nowe konto
Odzyskiwanie hasła
Marcus | sobota [27.05.2017, 22:10]
A A A

A czy ty myślisz, że to taka prosta sprawa złapać w siatkę silnego, zwinnego Murzyna? [18+]

Chłopaki nie płaczą, tylko dumają nad polityką transferową „Los Blancos”, by ubić interes życia z Perezem.

Karuzela transferowa nie zdążyła się jeszcze rozkręcić, a „Królewscy” zszokowali piłkarski świat wykładając ok. 45 mln euro na 16-letniego wychowanka Flamengo, Viniciusa Juniora, wedle doniesień prasowych, niezwykle utalentowanego napastnika, który w przyszłości ma szansę stać się drugim Neymarem. No ale…

No właśnie! Kim ty kurwa jesteś pajacu!
W marcu tego roku młodziutki zawodnik poprowadził Brazylię do triumfu w młodzieżowych Mistrzostwach Ameryki Południowej. Strzelił siedem goli, zdobył koronę króla strzelców i zaszczytny tytuł zawodnika turnieju. Dotychczas grywał w juniorskich zespołach „Mengão” i dopiero raptem dwa tygodnie temu zaliczył debiut w barwach pierwszego zespołu. Pracowity, cichy, spokojny i lojalny wobec klubu, a na boisku kreatywny, z polotem i efektownym dryblingiem, mogący występować zarówno w roli lewoskrzydłowego, jak i klasycznej „9”. Innymi słowy – ideał.

Halo, chciałem zamówić dziewczynę o urodzie klasycznej i nietuzinkowej. Powinna mieć szafirowe oczy, zmysłowe usta, wdzięczny sposób poruszania się, nienachalny uśmiech, piersi foremne. Jednym słowem powinna być kwintesencją kobiecości... tak... A dla kolegi... to wszystko jedno...
Mieliśmy „madrycką odpowiedź na Messiego” w postaci Davida Moreno, który ostatecznie utonął w odmętach hiszpańskiej okręgówki, „nowego CR7” w osobie Alipio Brandao, który zmienia kluby jak rękawiczki i co sezon trafia w coraz bardziej egzotyczne miejsca. W ostatnich latach pojawiło się kilku nieźle zapowiadających się zawodników, którzy ostatecznie kariery w Madrycie nie zrobili – błyszczący w Racingu Santander Sergio Canales, który w Madrycie nie zdołał rozwinąć skrzydeł i którego talent skutecznie przygasiły kontuzje, zapowiadający się na „drugiego Xabiego” Asier Illarramendi, który nie sprostał ciążącej na nim presji, bo nie miał „zajebiście silnej” psychiki, więc wrócił skąd przyszedł, namaszczony na „drugiego Raula”, Jese, który również przygasł po powrocie po kontuzji, a w mijającym sezonie okazał się kompletną klapą w PSG.

Ogromne ciśnienie ze strony wymagającej madryckiej publiczności to jedno, ale istotniejszym czynnikiem hamującym młodych graczy jest przesyt gwiazd. Skoro tacy gracze jak James, Isco, czy Morata nie mogą liczyć na regularne występy, to tym bardziej ciężko wprowadzić do zespołu nieopierzonego świeżaka.

A czy ty myślisz, że to taka prosta sprawa wysiąść na plaży w Afryce, złapać w siatkę silnego, zwinnego Murzyna i wywieźć go za ocean? (…) No jasne, że nie. Udało im się to, ponieważ wywozili tylko takich, co nie potrafili spierdolić przed siatką albo byli największymi głąbami w plemieniu i wódz ich sprzedawał za paczkę fajek, bo i tak nie miał z nich żadnego pożytku.
Jeśli przeanalizować listę najdroższych Brazylijczyków wytransferowanych z Ameryki Południowej na „Stary Kontynent”, to okazje się, że mamy do czynienia, jeśli nie z kompletnymi nieudacznikami, to przynajmniej z zawodnikami, którzy nie spełnili oczekiwań.

Przed ponad dekadą na Santiago Bernabeu zawitał „nowy Pele” – Robinho, który bardzo chciał udowodnić wszystkim, że szybko zostanie najlepszym piłkarzem świata. A skończyło się na tym, że nie potrafił ustabilizować przyzwoitej formy i obrażony odszedł do Manchesteru City, bo Real zapragnął ściągnąć „cracka” z krwi i kości – Cristiano Ronaldo lub Kakę. Poza stolicą Hiszpanii radził sobie raz lepiej raz gorzej, ale generalnie stopniowo spuszczał z tonu.

Z kolei jednym z ostatnich Brazylijczyków, którzy trafili na Santiago Bernabeu był Lucas Silva. „Królewscy” za jego 7 bezbarwnych występów zabulili ok. 14 mln euro, po czym najpierw okazało się, ze nie ma dla niego miejsca w zespole, a na dodatek zawodnik ma problemy kardiologiczne. Ostatecznie wrócił skąd przyszedł i raczej nie zanosi się, by po zakończeniu wypożyczenia powrócił na Santiago Bernabeu.

Barcelona zanim pozyskała Neymara, kupiła za ok. 14 mln euro Keirrisona, który również zapowiadał się na dobrego napastnika. Jednak rzeczywistość brutalnie zweryfikowała te założenia. Piłkarz po serii wypożyczeń wrócił do ojczyzny nie zaliczając nawet debiutu w barwach „Dumy Katalonii”. Ciekawostką jest to, że żoną zawodnika jest siostra jego kolegi, występującego na pozycji stopera Henrique, który w podobnym czasie i z identycznym powodzeniem „poradził” sobie w Katalonii.

– O, spójrz, jak oni się ruszają! Te kocie ruchy! Te gesty rękami!
– A po co nasi chłopcy mieliby się tak gibać?
– Po co? Po co?! Po to, żeby nie wyglądać jak żelbetonowy kloc! Polski gangster nie ma luzu. Rusza się jak wóz z węglem, a przydałoby się trochę polotu i finezji w tym smutnym jak pizda mieście.

Rok rocznie akademie „Królewskich” opuszcza spora grupa zawodników, którzy nie mogąc przebić do pierwszej drużyny, szukają szczęścia w innych klubach zarówno w Hiszpanii, jak i zagranicą. Wielu z nich jest za słabych, aby zabłysnąć w wielkiej piłce (Matoes, Mosquera, Casado), jedni zaliczyli tylko pojedyncze przebłyski i zgaśli (Palanca, Alberto Bueno, Joselu), inni potrzebują nieco czasu, żeby „odpalić” (Juanfran, Marcos Alonso). Niektórzy wracają, ale nie są w stanie podbić Santiago Bernabeu (Javi Garcia, Soldado, Granero, Callejon, Czeryszew), ale zdarzają się też tacy, którym się to udaje (Arbeloa, Carvajal, Vazquez), podobnie jak nieliczne wyjątki, które w miarę płynnie przeskakują z Castilli do pierwszego zespołu (Nacho).

Biorąc pod uwagę powyższe, czy jest w ogóle inwestować w sens zespoły młodzieżowe skoro ich zawodnicy mają naprawdę nikłe szanse, aby zaistnieć w pierwszym zespole i w najlepszym wypadku dostają okazję, aby grać „ogony”, gdy jest już pozamiatane lub gdy drużynę dopadnie plaga kontuzji i trener nie ma kogo wystawić.

Po co szkolić zawodników, skoro można sprowadzić utalentowanych graczy, którzy mogą zająć miejsce niespełniających oczekiwań wychowanków. Dwa lata temu Real ściągnął młodziutkiego i nieziemsko (?) uzdolnionego Odegaarda. Chłopak zaliczył debiut i w spotkaniu z Getafe pokazał, że faktycznie ma potencjał, ale co z tego skoro nie zdołał wyciągnąć Castilli z 3. ligi i ostatecznie poszedł na wypożyczenie do Holandii. Według doniesień hiszpańskiej prasy problem stanowiło to, że uprzywilejowane traktowanie go przez klub zadziałało demotywująco na wychowanków. Norweg dostał bardzo korzystny kontrakt i miał zagwarantowany udział w treningach pierwszego zespołu. Po co mam wypruwać sobie żyły skoro i tak nie mam szans na grę z CR7 i spółką, bo przyszedł jakiś gwiazdorzący gówniarz? W przypadku Viniciusa Juniora może być podobnie, chociaż z dotychczasowych doniesień wynika, że jest on szykowany do wejścia do pierwszego zespołu.

– Nie bardzo pana rozumiem, szefie.
– To właśnie dlatego ja jestem twoim szefem, a nie odwrotnie.

Patrząc na decyzje transferowe podejmowane przez Pereza ciężko doszukać się sensu i logiki. Z jednej strony udało się mu sprowadzić na Santiago Bernabeu wielu zawodników, którzy mają status legend (Zidane, Ronaldo), z drugiej nie obyło się bez spektakularnych wpadek (Kaka). Można mieć wręcz wrażenie, że Florentino pozyskuje zawodników, nie po to, aby wzmocnić drużynę i walczyć o trofea, ale żeby zarobić na sprzedaży koszulek i gadżetów. O ile stan trofeów w stosunku do poniesionych inwestycji jest kompletnie nieadekwatny, to bilans ekonomiczny i marketingowy jest znakomity.

Gdzie jest, kurwa, moje trzysta baniek, słyszysz?!
Póki co „Los Merengues” wyłożyli grubą kasę za zawodnika, który owszem dysponuje sporym potencjałem, ale tak naprawdę co z niego wyrośnie jest jedną wielką niewiadomą. Real kupił kota w worku. Dekadę temu „Los Blancos” na tercet nastolatków Gago-Higuain-Marcelo wydali ok. 40 mln euro. Pierwszemu i najdroższemu nie udało się zostać „nowym Redondo” i dość szybko opuścił stolicę Hiszpanii, Higuain co prawda nie wytrzymał rywalizacji z faworyzowanym Benzemą, ale strzelił dla „Królewskich” wiele goli i wywalczył sporo trofeów, został sprzedany z zyskiem do Napoli i niebawem, w finale LM, będzie miał okazję przekonać działaczy Realu, że pozbycie się błędem, a Marcelo uważany jest obecnie za jednego najlepszych lewych obrońców świata i godnego spadkobiercę Roberto Carlosa. Zatem nie można wychodzić z założenia, że Vinicius Junior będzie niewypałem. Trzeba poczekać i trzymać mocno kciuki za to, aby po raz kolejny pieniądze wydane przez „Królewskich”, nie okazały się pieniędzmi wyrzuconymi w błoto…

PS: Z choinki się urwałeś, Grucha? To dziwka. Jej się podobają faceci, których drukują na banknotach NBP. Z takimi trzeba krótko, bez przesadnej czułości, jak raz zauważy, że ma nad tobą władzę, to przegrałeś, Grucha. Babie trzeba założyć chomąto. Tak robili do XII wieku polscy chłopi. Zakładali babom chomąto i orali nimi pole.
Za każdym razem gdy słyszę ten cytat przed oczami pojawiają się mi Oezil i Di Maria, a ja próbuję wyobrazić sobie ich biegających z chomątem zaprzęgniętych do pługa i orających boisko ;)


30275 Rating: 4.7/6 (52 votes cast)


Źródło: LosBlancos.pl | Autor: Marcus »
1241 wyświetleń | 5 komentarzy | Komentuj

Powrót na stronę główną

Dodaj komentarz

Podpis:
Zabezpieczenie antyspamowe. Aby kontynuować, wprowadź poprawną odpowiedź: Ile wynosi suma liczb 6 i 8?

Komentarze

Oglądasz: 1-60 z 5

21:40 [30.05.2017]
no bo Perez wydał już cała kasę na transfery i nie starczyło już na dobrego napadziora :P
18:19 [30.05.2017]
To czemu mieliśmy w ataku takich orłów jak Portillo, Nunez, Soldado? :P
14:38 [30.05.2017]
pamiętasz jak Perez podchodził do tego, że mamy mocny atak a słabą obronę : "najważniejsze żebyśmy zawsze strzelali jedną bramkę więcej niż przeciwnik" stąd może więcej wychowanków w defensywie. I masz racje, że o przydatności wychowanka powinno decydować więcej meczy. Z Nacho tak było a to chyba najlepszy przykład
21:11 [29.05.2017]
Z wychowankami to popadliśmy jednej skrajności w drugą. Za czasów Pavones y Zidanes Perez na siłę wcisnął do pierwszego zespołu grajków, którzy może i by nadawali się na zmienników, ale na nic więcej (swoją drogą w większości byli do defensorzy - czyżby Florek chciał zaoszczędzić na obronie? :P), a teraz jak wychowanek z rezerw dostanie 5 minut w 1-2 ogórkowych meczach, to jest święto lasu. Nie twierdze, że mamy zrezygnować z transferów i zdawać sie na wychowanków, ale żeby oceniać przydatność dla zespołu zawodnika, to powinien on rozegrać parę spotkań.
08:59 [29.05.2017]
do fragmentu PS mogłoby też pasować : "bunkrów nie ma, ale też jest zajebiście" :P
temat wychowanków wałkowaliśmy już tyle razy (na forum i stronie), że wszyscy znają temat. Jedno broni Pereza jeśli chodzi o cantere, wychowankowie, którzy opuścili Real przez za dużą rywalizację w większości potwierdzili tylko to, że byli za słabi na pierwszą drużynę.

< Poprzednie 1 Następne >

Newsletter
Jeżeli chcesz otrzymywać informacje o nowościach w realmadryt.com.pl zapisz się do naszego newslettera.

Zapisz Wypisz
Co w prasie piszczy
Okładki madryckiej prasy!
MARCA/AS
Statystyki
Ilość użytkowników: 39585
Zalogowani online: 0
Gości online: 36
Istniejemy już: 6238 dni
Real Madryt Klub Dla kibica Primera Division Copa Del Rey Champions League Real Madryt B Serwis
Kadra
Stroje
Sztab szkoleniowy
Trenerzy
Herby
Historia klubu
Hymn
Kibice
Ciudad del Madrid
Prezydenci
Rekordy
Santiago Bernabéu
Struktura klubu
Transfery
Trofea
Piłkarz meczu
Piłkarz miesiąca
Typerka
Forum
Relacja live
Galeria Zdjęć
Archiwum
Autografy
Ciekawostki
Download
Felietony
Legendy Realu
Limeryki
Pamiętne mecze
Terminarz
Wyniki
Tabela
Trofeo Pichichi
Trofeo Zamora
Terminarz
Wyniki
Historia
Wyniki
Tabela
Strzelcy
Terminarz
Terminarz
Wyniki
Tabela
Kadra
Trener
Redakcja
Regulamin
Reklama
Współpraca
Wyróżnienia
Kanał RSS
© 2000-2017 by LosBlancos.pl. All rights reserved.